Z reguły, w okolicach drugiej połowy listopada rokrocznie śnieg zaskakuje nie tylko drogowców, ale również kierowców i wszyscy nagle przypominają sobie, że trzeba jak najszybciej zmienić opony na zimowe. A później? Później przychodzi wiosna - temperatury coraz wyższe, słońce świeci, przyroda budzi się do życia, a w głośnikach Grechuta. Wtedy, analogicznie, wszyscy powinni polecieć szturmem do serwisów wymienić ogumienie na letnie (pamiętaj - umów się!). Ale tak się nie dzieje... Każdy powoli, w swoim tempie, nieraz dopiero w sierpniu przypomina sobie, że wciąż ma zimówki, a zima coraz bliżej, więc w zasadzie bez sensu już zmieniać.